O wszystkim (Reklama: ,)

Kiedy ich usta zetknęły się ze sobą, raz jeszcze wstrząs wywołany kontaktem był nieomal jak kryształ. Killashandra zachłannie poddała się pocałunkowi, próbując przycisnąć się do silnego, smukłego ciała. Objęła je, pieszcząc atłasową skórę umięśnionego grzbietu, angażując w ten prosty akt wszystkie swoje zmysły. Rozłączyli się nieco, choć dłoń Larsa wciąż muskała nagą skórę pod jej bluzką, a ona łagodnie gładziła jego kark, nie mogąc złapać oddechu ani opuścić jego potężnych ramion. Jeśli jego uścisk był z początku nieco niedbały, teraz przestał już taki być. Coś w nim mówiło o zdumieniu, oczarowaniu, odkryciu. - Muszę poznać twoje imię - powiedział miękko, podnosząc jej podbródek, by mogła spojrzeć mu prosto w oczy. - Carrigana - przypomniała sobie w porę. - Dlaczego nie widziałem cię nigdy wcześniej? - Widziałeś - odparła z dźwięcznym, sugestywnym śmiechem, dziwiąc się swojej własnej zuchwałości - ale zawsze jesteś tak głęboko zamyślony, że nie widzisz tego na co patrzysz. - Teraz widzę bardzo dobrze... Carrigano. Lekkie drżenie w jego głosie sprawiło, że jej ciałem wstrząsnął dreszcz, ale mocne dłonie ponowiły swój uścisk zachęcając Killashandrę, by przytuliła się do niego. Część jej umysłu rozpoznała szczerość w słowach Larsa Dahla, ale podświadomie zastanawiała się, jak najlepiej wykorzystać to spotkanie

(Reklama: , )