O wszystkim (Reklama: ,)

. cały dzień wyspiarza był w tej muzyce, kolorowej i pachnącej. Jak Larsowi udało się wyczarować to wszystko na ograniczonym, dwunastostrunowym instrumencie, Killashandra nie miała pojęcia. Oddałaby całodzienny urobek czarnego kryształu, żeby dowiedzieć się, jak ta muzyka brzmiałaby na ofteriańskich organach! Mistrzowie z konserwatorium odrzucili jego kompozycję? Zaczynała rozumieć, dlaczego mógłby chcieć ją zamordować, dlaczego ją porwał: by uniemożliwić naprawienie organów i, być może, przeszkodzić w wykonaniu innych, mniej wartościowych kompozycji. A mimo to w jej krótkiej znajomości z Larsem Dahlem, w jego popisie tego wieczoru, nawet w tej niechętnej zgodzie na żądania wyspiarzy... nie było nic, co mogłoby sugerować istnienie jakiegoś ciemnego obszaru w jego osobowości. Kiedy ostatni akord obwieszczający zachód księżyca zgasł w ciszy, Lars Dahl ostrożnie odłożył instrument i odwróciwszy się na pięcie odszedł. Pojawiły się pomruki aprobaty i żalu, nawet gniew na niektórych twarzach, bardziej właściwa reakcja na piękno tego, co mieli zaszczyt usłyszeć, niż jakikolwiek dziki aplauz. Potem ludzie zaczęli rozprawiać cicho w małych grupkach, a któraś gitara próbowała powtórzyć jeden ze zwodniczo prostych fragmentów kompozycji Larsa. Upewniwszy się, że nikt jej nie obserwuje, Killashandra wstała i wyślizgnęła się z drżącego kręgu światła pochodni

(Reklama: , )