O wszystkim (Reklama: ,)
Nie po raz pierwszy jedzenie stanowiło preludium do miłości, lecz nigdy wcześniej nie odbywało się w takim wymiarze, nawet jeśli wszystkie pary odgrywały praktycznie ten sam rytuał. A może to dlatego powietrze było naelektryzowane zmysłowością? - Pieśń, Lars. Pieśń, póki jeszcze możesz utrzymać się na nogach. Nagle rozległo się głośne bicie w bębny i tamburyn, podniósł się aplauz, a pół tuzina instrumentów strunowych zadźwięczało żywo, ogłaszając początek wieczornego programu artystycznego. Potem aplauz przeszedł w rytmiczne uderzenia i biesiadnicy zaczęli skandować: - Lars Dahl! Lars Dahl! Lars Dahl! Uścisnąwszy po raz ostatni udo Killashandry, Lars wstał, rozpostarciem ramion prosząc o ciszę, uśmiechnął się do skandujących. Rumor ucichł niezwłocznie i zapadło pełne szacunku milczenie. Lars uniósł głowę i uśmiechając się dumnie, obrzucił uważnym spojrzeniem swoją widownię. Potem, robiąc krok do tyłu, uniósł ramiona i wydobył z siebie A, czyste wibrujące, mocne. Kompletnie osłupiała Killashandra wlepiła w niego wzrok, a jej na wpół uformowane podejrzenie zamieniło się w pewność, kiedy głos Larsa zjechał w dół po skali. Na jednej planecie nie mogło być dwóch tenorów tej klasy. To był jej nie znany partner z tamtej nocy w centrum muzycznym
